W skrócie
- Kierowcy wyjeżdżający z Krakowa na majówkę muszą przygotować się na ogromne zatory, mimo obietnic poprawy przepustowości.
- Główne problemy wynikają z błędów w planowaniu kluczowych węzłów komunikacyjnych na trasie S7.
- Inwestycja, która miała być wybawieniem, w obecnym kształcie generuje wąskie gardła przy wylotówkach.
- Eksperci wskazują na brak spójnej strategii w łączeniu miejskiej infrastruktury z drogą ekspresową.
Majówka to dla wielu krakowian czas wyczekiwanego wypoczynku, jednak tegoroczny wyjazd z miasta może okazać się wyjątkowo uciążliwy. Mimo oddania do użytku kolejnych odcinków drogi ekspresowej S7, kierowcy wyruszający w stronę Zakopanego i południowej części województwa, wciąż muszą mierzyć się z paraliżem komunikacyjnym. Okazuje się, że optymistyczne zapowiedzi drogowców zderzyły się z brutalną rzeczywistością błędów projektowych, które zamieniają nową trasę w gigantyczny parking.
Kluczowym problemem jest sposób, w jaki zaplanowano włączenie ruchu z obszaru Krakowa w główną arterię. Mieszkańcy dzielnic takich jak Bieżanów czy Podgórze Duchackie, chcąc włączyć się do ruchu w kierunku południowym, trafiają na węzły, które przy natężeniu ruchu typowym dla długiego weekendu, po prostu nie wyrabiają. Brak odpowiedniej liczby pasów rozbiegowych oraz niefortunne rozmieszczenie zjazdów sprawiają, że potoki aut blokują się wzajemnie już na wylotówkach, zanim w ogóle dotrą do właściwej „zakopianki”.
Eksperci zajmujący się infrastrukturą drogową nie kryją zaskoczenia skalą zaniedbań. Wskazuje się, że planowanie S7 odbywało się w izolacji od rzeczywistego natężenia ruchu miejskiego. Zamiast płynnego przejścia z miejskich arterii na drogę ekspresową, kierowcy zmuszeni są do gwałtownego hamowania i oczekiwania w długich korkach przy wjazdach na węzły. Sytuację pogarsza fakt, że w okresie majówki ruch tranzytowy miesza się z lokalnym, a brak alternatywnych dróg wylotowych sprawia, że każdy incydent drogowy powoduje całkowity zastój na trasie.
Co poszło nie tak? Przede wszystkim zawiodła prognoza dynamiki rozwoju ruchu na południu Krakowa. Inwestycja, której budżet liczony był w miliardach złotych, miała być nowoczesnym rozwiązaniem na lata, jednak już teraz widać, że projektanci nie przewidzieli tak drastycznego wzrostu liczby pojazdów w aglomeracji. W rezultacie, zamiast płynnej jazdy, kierowcy utykają w „wąskich gardłach”, które w dniach wzmożonego ruchu stają się nie do przejścia.
Dla osób planujących majowy wyjazd z Krakowa, prognozy nie są optymistyczne. Jeśli sytuacja na węzłach nie zostanie doraźnie rozwiązana przez odpowiednie służby, wyjazd z miasta w godzinach szczytu może wydłużyć się o kolejne godziny. Eksperci zalecają unikanie głównych wylotówek w piątkowe popołudnie i wybieranie tras alternatywnych, o ile to możliwe, choć i te w obliczu majówkowej gorączki mogą okazać się niewystarczające. Pozostaje mieć nadzieję, że wyciągnięte wnioski z obecnych błędów pozwolą uniknąć podobnych wpadek przy kolejnych etapach rozbudowy krakowskiej sieci drogowej.
