Archiwa tagu: Sukiennice

Odc. 16. O Sukiennicach ciąg dalszy.

Kontynuujemy wizytę na staromiejskim Rynku, przez wieki handlowym centrum Krakowa, miejscu, gdzie obok licznych kramów z mniej lub bardziej wyszukanymi artykułami, na środku stały Sukiennice oraz przyległe do nich tzw. Kramy Bogate. W skrócie: dla każdego coś miłego. Tak wtedy, jak i teraz są biedni i bogaci. Jednych stać na torebkę Louis Vuitton, a innych co najwyżej na torebkę Vifon. Takie jest życie.

Poprzednią część opowieści skończyłem na pożarze, który w 1555 roku zniszczył m.in. Sukiennice. Z dymem poszedł dach, zawaliły się sklepienia, a uszkodzone mury wymagały sporych prac murarskich.

Zdecydowano, że Sukiennice zostaną odbudowane, ale w innym stylu architektonicznym. W tym okresie do stolicy „Bolandy” trafiła już sztuka i architektura renesansu, więc wybór był oczywisty. Zadania zaprojektowania nowych Sukiennic podjął się Gianmaria Mosca, architekt i rzeźbiarz pochodzący z Padwy, znany u nas jako Jan Maria Padovano. Jako że od lat w Grodzie Kraka mieszkał i dla króla Zygmunta Starego oraz królewskiej małżonki Bony wykonał już kilka nieźle ocenionych i nieźle płatnych „fuch”, także i tę otrzymał „bez przetargu”. Artysta dwojga imion wywiązał się ze swego zadania znakomicie. Zrobił porządny dach ozdobiony piękną attyką, na której szczycie pojawiły się maszkarony. Przy obu krótszych bokach wybudował schody prowadzące na pierwsze piętro. Teraz znajduje się tam oddział Muzeum Narodowego z Galerią Sztuki Polskiej XIX wieku, a w XVI i XVII swoje wyroby sprzedawali rękodzielnicy i handlarze, którzy nie mieli własnych kramów. Na parterze wtedy wciąż dominowały kramy sukienne. Piękna, renesansowa hala targowa ozdobiła krakowski Rynek. W 1601 dodatkowo przebito tzw. przejście na krzyżu, pozwalające przejść przez środek budynku z ulicy Siennej na Szewską.

Krakow_SukienniceNorth_7918

Czasy prosperity, o czym już wiecie, skończyły się w wieku XVIII. Było naprawdę źle. Kryzys nie ominął także Sukiennic, które z czasem, z reprezentacyjnego gmachu stały się zwykłym magazynem. Do tego otoczone i oblepione przylegającymi do nich budami wyglądały, bardzo delikatnie to ujmując, niezbyt dobrze. Chylący się ku upadkowi budynek w I połowie XIX wieku planowano nawet wyburzyć, ale na szczęście zrezygnowano z tego pomysłu. Udało się uratować Sukiennice przed zapędami „burzymurków”. Tak jak wtedy żądano zburzenia zaniedbanych murów, baszt, czy Sukiennic, tak teraz wielu mieszkańców żąda zrównania z ziemią np. Hotelu Cracovia i wielu innych budowli powojennego modernizmu, bo nienowoczesne, bo brzydkie, bo zaniedbane. Sukiennice w połowie XIX stulecia były tak zaniedbane, że wielu z tych „ekspertów” wypowiadających się obecnie na internetowych forach oraz wielu krakowskich (niepo)radnych widząc je krzyczałoby – zrównać z ziemią!

003-rynek

sukiennice_matejko_desktop

ANK Sukiennice Zachód

Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy wywalczyli zgodę i środki na odrestaurowanie Sukiennic.
W latach sześćdziesiątych XIX wieku żywo dyskutowano nad funkcjami jakie miałby spełniać budynek po odrestaurowaniu, a więc i możliwością przebudowy. Początkowo proponowano wprowadzenie do niego funkcji administracyjno-gospodarczych, jednak wiązałoby się to z dużą ingerencją w bryłę budowli. W 1866 roku prezydentem Krakowa został Józef Dietl. Nazwisko znane wszystkim krakowianom, oczywiście nie ze względu na to, że wszyscy świetnie znają historię swego miasta, a ze względu na piękną aleję jego imienia (tzw. Planty Dietlowskie, o których wspomnę w jednej z kolejnych części). Nowy prezydent jako jeden ze swoich priorytetów uznał zadbanie o krakowskie zabytki. Po wielu konsultacjach, w 1869 roku stwierdził, że „Sukiennice mają być odbudowane w ten sposób, ażeby odrestaurowany gmach przedstawiał nieskażoną postać pamiątki historycznej”. Oczywiście powołano komisję, która ogłosiła konkurs, a następnie, tu Was nie zdziwię, konkurs ten odwołała. Ponownie dała o sobie znać zasada: gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania. Jako, że komisja nie mogła wybrać zwycięskiej pracy, zaufała Janowi Matejce, który zaproponował powierzenie zadania Tomaszowi Prylińskiemu, znanemu mu, młodemu i zdolnemu architektowi. Projektowi odnowienia Sukiennic sprzyjał także kolejny po Józefie Dietlu, prezydent Grodu Kraka – Mikołaj Zyblikiewicz. Dzięki temu, w 1875 roku, ostro ruszyły prace. Po pierwsze zburzono przylegające do wschodniej ściany (tej od strony pomnika Adasia) tzw. Kramy Bogate i inne dobudówki do ścian budynku. W ich miejscu pojawiły się arkadowe podcienia. Wybite w 1601 roku przejście przez środek Sukiennic między ulicami Szewską i Sienną obudowano ryzalitami (ozdobne wejścia od strony tych ulic). Uroczyste otwarcie odnowionych Sukiennic nastąpiło w 1879 roku i w niemal niezmienionym kształcie istnieją do dzisiaj.
A na koniec ciekawostki:
Pierwsza – w trakcie XIX-wiecznej przebudowy pojawiły się dodatkowe dwa maszkarony. Jeśli się przyjrzycie, to dostrzeżecie je nad wejściem od strony Siennej, za pomnikiem Mickiewicza. Indyk przedstawia Józefa Dietla, a kogut to Mikołaj Zyblikiewicz. Tak zostali utrwaleni wspomniani dwaj prezydenci, którzy przyczynili się do zachowania i odrestaurowania Sukiennic.
Drugą jest nóż wiszący w krzyżu Sukiennic, czyli pod sklepieniem wspomnianego przejścia.

1280px-Sukiennice_knife,Old_Town,Main_Market_Square,Krakow,Poland

Skąd tam się wziął? Są tacy, którzy twierdzą, że ów nóż to narzędzie legendarnej zbrodni i kary z kościoła Mariackiego. Niestety to tylko legenda, oryginałem z XIV wieku nie jest, a oryginał służył raczej do innych celów. Do jakich? Po pierwsze: być może wyrównywano nim zawartość garnca, który był jedną z jednostek objętości (garniec krakowski to około 2,75 litra), po drugie, już bardziej drastycznie: obcinano nim uszy okaleczając złodziei recydywistów, co zwano oszelmowywaniem (ładnie?), a po trzecie: nóż, lub też być może wiszący tam w średniowieczu miecz miał informować przybyłych, że w mieście zadbano o etat kata. Tak to jest z legendami, za 100 lub 200 lat lokalni przewodnicy będą opowiadali, że ten oto nóż symbolizuje współistnienie dwóch krakowskich klubów sportowych i jest to typowe narzędzie w Grodzie Kraka końca XX i pierwszych dziesięcioleci XXI wieku, przy pomocy którego starano się przekonać o wyższości jednej drużyny nad drugą. ;-)

_____________________________________________________________________________________________________

Fot.1. Sukiennice i kramy Bogate od północnego wschodu, ok. 1861 r. źródło: http://www.krakow.pl/1182,2,87,0,artykul,pocztowki.html
Fot. 2. „Krakow SukienniceNorth 7918” autorstwa Ludvig14 – Praca własna. Licencja CC BY-SA 3.0 na podstawie Wikimedia Commons
Fot. 3. Sukiennice w XIX w. od strony północnej – Muzeum Narodowe w Krakowie
Fot. 4. Sukiennice w XIX w. od strony północno-zachodniej – Archiwum Narodowe w Krakowie
Fot. 5. „Sukiennice knife,Old Town,Main Market Square,Krakow,Poland” autorstwa Zygmunt Put Zetpe0202 – Praca własna. Licencja GFDL na podstawie Wikimedia Commons

Odc. 15. Na zakupy i po garść średniowiecznych plotek ;-)

Po spotkaniu z Wieszczem Adasiem i krakowskimi artystami pozwólcie, że zanim przejdę do kolejnych bohaterów tej opowieści umieszczę jeszcze kilka słów na temat placu, na którym właśnie się znajdujecie (osobiście, bądź myślami), czasów w jakich powstawał i osób, dzięki którym wygląda tak a nie inaczej. Dzisiaj będzie trochę wiadomości jak ze średniowiecznego „Pudelka” lub „Kozaczka”, będą tkaniny i przyprawy, zajrzymy też pod kołderki wawelskich władców i ich żon ;-)

Wróćmy na chwilę do drugiej połowy XIII wieku…

7 grudnia 1279 roku w wieku 53 lat bezpotomnie zmarł książę Bolesław V Wstydliwy kończąc tym samym małopolską linię Piastów. Dwieście lat później Jan Długosz o tym dniu napisał: „I bolał głęboko nad jego stratą nie tylko własny naród, ale i sąsiednie narody z powodu skromności i zacności, które okazywał w swym postępowaniu przez całe życie”. Pitu-pitu! Bolesław był jedynym zdeklarowanym dorosłym prawiczkiem na krakowskim tronie, który chociaż żonaty, to jednak nigdy z żoną „pod pierzynę” nie wskoczył. Podobno ani on nie chciał, ani szanowna małżonka Kinga nie życzyła sobie kontaktów cielesnych. W trakcie hucznego weseliska panna młoda „często odchodziła w zaciszne miejsce, by polecać Chrystusowi przyszłość swego dziewictwa”. Spoko, jak ktoś lubi… Nie wiem tylko co na to Chrystus i czy cieszył się z takiego daru? Do wyra książęcy małżonkowie nie chadzali, za to żarliwie się modlili, a wspólnie, w pozycji horyzontalnej to najwyżej poleżeli krzyżem.

W sumie jednak żeby skumulowaną energię spożytkować, zrobili także kilka pożytecznych rzeczy, np. dokonali wspomnianej przeze mnie w poprzednich wpisach lokacji Krakowa. Jak już wiecie prawa miejskie Gród Kraka uzyskał na wzór Magdeburga w 1257 roku. W tym czasie lokowano miasta albo na prawie magdeburskim, albo na prawie lubeckim. Jak to rozpoznać? Pominę nudne kwestie ustrojowe. Najłatwiej stwierdzić to tak: miasta na prawie magdeburskim mają rynek, a na lubeckim nie. W tym drugim przypadku zamiast głównego placu miejskiego jest długa, szeroka główna ulica handlowa. Przykład? Długi Targ w Gdańsku lub ulica Stary Rynek w Elblągu.

Dobra, wracamy na południe Kraju Polan. W wyniku lokacji dokonano administracyjnego podziału miasta na cztery kwartały, których granice łączyły się pośrodku Rynku. I tak powstały: kwartał grodzki (ulica Grodzka i odchodzące od niej ulice), garncarski (od strony Brackiej, Wiślnej), sławkowski (Sławkowska i św. Jana) oraz rzeźniczy (z ulicami Floriańską, Szpitalną i Rzeźniczą). Oczywiście kwartał rzeźniczy nie sięgał aż do Grzegórzek i obecnej Rzeźniczej. W średniowieczu ulica Rzeźnicza była na Gródku, kończyła się Bramą Rzeźniczą (między Sienną, a Mikołajską) i zniknęła wraz z wybudowaniem w jej miejscu klasztoru Dominikanek.

Wraz z wyznaczeniem Rynku, który miał funkcje głównie wielkiego placu handlowego, na jego środku wyznaczono miejsca na ratusz, budynek wagi oraz Sukiennice. Na razie skupmy się na tej ostatniej budowli zajmującej centralne miejsce placu, stojącej tuż za plecami Adasia Wieszcza z brązu.

1280px-Krakow_rynek_02

Pierwsze Sukiennice wyznaczone w dokumencie lokacyjnym przez wspomnianego księcia Bolesława przetrwały do XIV wieku i składały się z dwóch szeregów kramów, które tworzyły długą uliczkę przez środek Rynku. Prawdopodobnie na początku XIV wieku kramy sukienne w całości zadaszono. Można tu było kupić najlepsze sukna przywożone z całej Europy.

Pierwsza duża przebudowa, właściwie budowa nowych Sukiennic nastąpiła w drugiej połowie XIV stulecia za czasów króla Kazimierza Wielkiego. Istnieją pewne podobieństwa między oboma budowniczymi Sukiennic – „dziewiczym” Bolesławem i królem Kazimierzem – na obu zakończyły się piastowskie dynastie. Kazimierz był ostatnim Piastem na polskim tronie, jednak w przeciwieństwie do księcia Bolesława, Kazimirus Dei gracia rex Polonie ac terrarum Cracovie, Sandomirie, Syradie, Lancicie, Cuyavie, Pomeranie, Russieque dominus et heres zdecydowanie nie odmawiał wizyt w małżeńskich łożach. Pech jednak chciał, że był tzw. damskim krawcem – z czterech małżeństw, z prawowitego łoża urodziło mu się pięć córek. Nie doczekał się syna, który mógł przejąć tron. Między zawieraniem kolejnych małżeństw, próbami zostania „autorem” męskiego potomka, wydał pozwolenie na budowę nowych Sukiennic.

Gotyckie_sukiennice_jpg-seo
Po wybudowaniu, około roku 1358, Sukiennice stały się długim na ponad 100 m, murowanym gotyckim budynkiem, w środku którego znajdowało się kilkanaście kramów i dwie postrzygalnie tkanin. Z obu stron, po bokach dodatkowo dobudowano tzw. Kramy Bogate. Oczywiście cała reszta głównego placu miejskiego była także zastawiona wielką liczbą innych kramów, ale te w Sukiennicach i tuż przy nich oferowały towary luksusowe. Dla średniowiecznych krakowian były jak ekskluzywne butiki dla dzisiejszych małolat i wytwornych białogłów spędzających każdy wolny czas w wielkich centrach handlowych. Tam właśnie można było dostać najdroższe tkaniny, wyroby kuśnierskie, wyroby ze złota i srebra, a także drogie zioła i przyprawy, w tym szafran, cukier, gałkę muszkatołową, pieprz czarny, a nawet gwinejski, imbir, goździki, migdały, rodzynki. Takie oto cuda można było dostać w Krakowie w wiekach średnich.

Jako, że cały Rynek był pozastawiany różnego typu kramami, postanowiono chaos uporządkować: u wylotu ulicy Wiślnej powstał tzw. rynek węglowy, przy wjeździe na Bracką (tam gdzie pada deszcz ;-) ) – rynek ołowiowy, u wylotu ulic Sławkowskiej i Szczepańskiej – targ solny, a w okolicach ulicy św. Jana – kurzy targ. Oprócz tego starano się sensownie rozmieścić liczne kramy piernikarskie, chlebowe, krupnicze, rybne, mydlarskie, sadelnicze, czy np. powroźnicze, a także te z tandetą dla najuboższej ludności. Na niedalekim zaś Małym Rynku (za kościołami NMP i św. Barbary) umiejscowiono głównie jatki mięsne.

Aby przypodobać się krakowskim rajcom, kolejni władcy nadawali (a czasem odbierali) liczne przywileje handlowe. Duże ułatwienia w interesach mieszczanom Grodu Kraka nadał np. Władysław Łokietek w 1306 roku zakazując obcym kupcom omijania Krakowa, nakazywał także sprzedaż części wiezionych towarów kupcom krakowskim w hurtowych ilościach i po hurtowych cenach. Nie muszę dodawać, że ceny dyktowane przez lokalnych handlowców niekoniecznie zadowalały przybyszów. W 1342 roku z kolei Kazimierz Wielki ogłosił przywilej, w którym czytamy: „Ktokolwiek z gości przywiezie sukno, ten nie może pierwej sprzedawać go innym gościom jak w czasie jarmarku i nie mniej jak sześć postawów flandryjskich. Nie sprzedawać gdzie indziej tylko w kramach sukiennych i tylko jedynie może go sprzedać kupcom sukiennym w kramach siedzącym. Od tego wolną jest szlachta. Obecnemu gościowi nie wolno sprzedawać cudzego towaru tylko własny, który przywiózł do Sukiennic”. Pamiętacie moją opowieść o podkrakowskiej Florencji, czyli Kleparzu? Nic dziwnego, że pokątny handel kwitł w okolicach dzisiejszego placu Jana Matejki. Do tego trzeba było zapłacić najróżniejsze opłaty za wjazd do miasta, za „parking”, za wagę lub przystrzyżenie tkaniny.

Aż do połowy XVI wieku, gdy nastąpiły ogromne zmiany w wyglądzie Krakowa, w tym Rynku Głównego, stały sobie gotyckie Sukiennice służąc bogatszym krakowianom. Wokół nich stało około 130 kramów, w których można było zaopatrzyć się niemal we wszystko co było potrzebne w średniowiecznym, czy później w nowożytnym już domu. Nie ustawały krzyki sprzedawców zachwalających swój towar, a mieszające się zapachy wielu mogłyby przyprawić o mdłości. Mikołaj Rej w „Żywocie człowieka poczciwego” opisywał to tak: „Ale kto się chce tym dziwom przypatrzyć, jako się chudzina żywi, idź na krakowski rynek, tam się nadziwujesz: ano jedna kiełbaski smaży, druga gzelce przedaje, druga wątrobę pieczoną z octem a z cebulą; druga też zwodzi, druga z opłatki po rynku i po ulicach biega, druga z wieńcy, druga z ziołki i z czyrwoną maścią siedzi. Więc i u krup, u śledzi, u masła, u świec, u śklenic, u jabłek, u żemeł, u botów, u ryb, u żuru, u barszczu, u ogórków, u rozmaitych ogrodnych rzeczy siedzi, a kto by się ich naliczył?

Rynek Główny i Sukiennice były wielkim, tętniącym życiem „supermarketem”. W 1555 roku od ognia, który wybuchł w jednym z kramów garbarskich zajęły się Sukiennice. Spalone i częściowo zawalone trzeba było odbudować, ale o tym, kto i jak je odbudował dowiecie się już niedługo w kolejnej części. Zapraszam ;)

__________________________________

Foto: Sukiennice Licencja: CC BY 2.5 na podstawie Wikimedia Commons

Rys.: http://mapa.targeo.pl/gotyckie-sukiennice-rynek-glowny-3-krakow~5877361/zdjecia/adres

 

Czekajcie a czytać będziecie, czytajcie a zwiedzicie! ;-)

Wiary nie traćcie! Jeszcze w tym tygodniu pojawi się nowy wpis (może jutro, a może już pojutrze?), ale mam trochę zajęć, które odciągnęły mnie od pisania. Na pewno niedługo dalej wspólnie pośmigamy po Grodzie Wandy.

W kolejnych częściach wciąż będziemy zwiedzać Rynek Główny. W przerwie proponuję małe spotkanko z poezją epoki Odrodzenia. Aby umilić Wam czekanie oto wiersz, w którym pojawia się jeden z „bohaterów” przyszłej opowieści: Sukiennice.

Wacław Potocki (1621(?) -1696)

Odrwić Świat

Uskarżał mi się wczora jeden sąsiad stary,
Że poszły w górę wszytkie kupieckie towary,
Że większa każdej rzeczy prócz jednego zboża
W sklepach i w sukiennicach, niźli przedtym> drożą.
Mylisz się: „Płacą w targu dziś – rzekę – sowito
Pszenicę, jęczmień, owies, tatarkę i żyto.
Każda rzecz, i zboże też z monety szacunkiem
Doszło talera, pierwej co było wierdunkiem;
Wieszże, jako odrwić świat, a sobie wygodzić?
Nową zbierać pieniądze, starą modą chodzić,
Nowym targiem kupować, a przedawać starem,
Towar do mieszka, mieszek stosować z towarem.
Niech kto do opinijej, ty żyj do natury,
Byłeś jadł chleb, piel piwo, a suknia bez dziury,
Karazyja odzieje grzbiet mój czy tuzinki,
Nie dbam, byłem miał głowę próżną, pełne skrzynki,
Z Bogiem nabożnie, z ludźmi obchodząc się szczerze,
U obudwu, niż w lamie, lepszy będę w kierze.
Niech na się zły obłudny wdzieje aksamity,
Cóż o nim rzeką ludzie: wilk rysiem podszyty!”

Miłego dnia! :-)

_____________________

tekst wiersza z portalu www.poezja.org