Archiwa tagu: kurzy targ

Odc. 15. Na zakupy i po garść średniowiecznych plotek ;-)

Po spotkaniu z Wieszczem Adasiem i krakowskimi artystami pozwólcie, że zanim przejdę do kolejnych bohaterów tej opowieści umieszczę jeszcze kilka słów na temat placu, na którym właśnie się znajdujecie (osobiście, bądź myślami), czasów w jakich powstawał i osób, dzięki którym wygląda tak a nie inaczej. Dzisiaj będzie trochę wiadomości jak ze średniowiecznego „Pudelka” lub „Kozaczka”, będą tkaniny i przyprawy, zajrzymy też pod kołderki wawelskich władców i ich żon ;-)

Wróćmy na chwilę do drugiej połowy XIII wieku…

7 grudnia 1279 roku w wieku 53 lat bezpotomnie zmarł książę Bolesław V Wstydliwy kończąc tym samym małopolską linię Piastów. Dwieście lat później Jan Długosz o tym dniu napisał: „I bolał głęboko nad jego stratą nie tylko własny naród, ale i sąsiednie narody z powodu skromności i zacności, które okazywał w swym postępowaniu przez całe życie”. Pitu-pitu! Bolesław był jedynym zdeklarowanym dorosłym prawiczkiem na krakowskim tronie, który chociaż żonaty, to jednak nigdy z żoną „pod pierzynę” nie wskoczył. Podobno ani on nie chciał, ani szanowna małżonka Kinga nie życzyła sobie kontaktów cielesnych. W trakcie hucznego weseliska panna młoda „często odchodziła w zaciszne miejsce, by polecać Chrystusowi przyszłość swego dziewictwa”. Spoko, jak ktoś lubi… Nie wiem tylko co na to Chrystus i czy cieszył się z takiego daru? Do wyra książęcy małżonkowie nie chadzali, za to żarliwie się modlili, a wspólnie, w pozycji horyzontalnej to najwyżej poleżeli krzyżem.

W sumie jednak żeby skumulowaną energię spożytkować, zrobili także kilka pożytecznych rzeczy, np. dokonali wspomnianej przeze mnie w poprzednich wpisach lokacji Krakowa. Jak już wiecie prawa miejskie Gród Kraka uzyskał na wzór Magdeburga w 1257 roku. W tym czasie lokowano miasta albo na prawie magdeburskim, albo na prawie lubeckim. Jak to rozpoznać? Pominę nudne kwestie ustrojowe. Najłatwiej stwierdzić to tak: miasta na prawie magdeburskim mają rynek, a na lubeckim nie. W tym drugim przypadku zamiast głównego placu miejskiego jest długa, szeroka główna ulica handlowa. Przykład? Długi Targ w Gdańsku lub ulica Stary Rynek w Elblągu.

Dobra, wracamy na południe Kraju Polan. W wyniku lokacji dokonano administracyjnego podziału miasta na cztery kwartały, których granice łączyły się pośrodku Rynku. I tak powstały: kwartał grodzki (ulica Grodzka i odchodzące od niej ulice), garncarski (od strony Brackiej, Wiślnej), sławkowski (Sławkowska i św. Jana) oraz rzeźniczy (z ulicami Floriańską, Szpitalną i Rzeźniczą). Oczywiście kwartał rzeźniczy nie sięgał aż do Grzegórzek i obecnej Rzeźniczej. W średniowieczu ulica Rzeźnicza była na Gródku, kończyła się Bramą Rzeźniczą (między Sienną, a Mikołajską) i zniknęła wraz z wybudowaniem w jej miejscu klasztoru Dominikanek.

Wraz z wyznaczeniem Rynku, który miał funkcje głównie wielkiego placu handlowego, na jego środku wyznaczono miejsca na ratusz, budynek wagi oraz Sukiennice. Na razie skupmy się na tej ostatniej budowli zajmującej centralne miejsce placu, stojącej tuż za plecami Adasia Wieszcza z brązu.

1280px-Krakow_rynek_02

Pierwsze Sukiennice wyznaczone w dokumencie lokacyjnym przez wspomnianego księcia Bolesława przetrwały do XIV wieku i składały się z dwóch szeregów kramów, które tworzyły długą uliczkę przez środek Rynku. Prawdopodobnie na początku XIV wieku kramy sukienne w całości zadaszono. Można tu było kupić najlepsze sukna przywożone z całej Europy.

Pierwsza duża przebudowa, właściwie budowa nowych Sukiennic nastąpiła w drugiej połowie XIV stulecia za czasów króla Kazimierza Wielkiego. Istnieją pewne podobieństwa między oboma budowniczymi Sukiennic – „dziewiczym” Bolesławem i królem Kazimierzem – na obu zakończyły się piastowskie dynastie. Kazimierz był ostatnim Piastem na polskim tronie, jednak w przeciwieństwie do księcia Bolesława, Kazimirus Dei gracia rex Polonie ac terrarum Cracovie, Sandomirie, Syradie, Lancicie, Cuyavie, Pomeranie, Russieque dominus et heres zdecydowanie nie odmawiał wizyt w małżeńskich łożach. Pech jednak chciał, że był tzw. damskim krawcem – z czterech małżeństw, z prawowitego łoża urodziło mu się pięć córek. Nie doczekał się syna, który mógł przejąć tron. Między zawieraniem kolejnych małżeństw, próbami zostania „autorem” męskiego potomka, wydał pozwolenie na budowę nowych Sukiennic.

Gotyckie_sukiennice_jpg-seo
Po wybudowaniu, około roku 1358, Sukiennice stały się długim na ponad 100 m, murowanym gotyckim budynkiem, w środku którego znajdowało się kilkanaście kramów i dwie postrzygalnie tkanin. Z obu stron, po bokach dodatkowo dobudowano tzw. Kramy Bogate. Oczywiście cała reszta głównego placu miejskiego była także zastawiona wielką liczbą innych kramów, ale te w Sukiennicach i tuż przy nich oferowały towary luksusowe. Dla średniowiecznych krakowian były jak ekskluzywne butiki dla dzisiejszych małolat i wytwornych białogłów spędzających każdy wolny czas w wielkich centrach handlowych. Tam właśnie można było dostać najdroższe tkaniny, wyroby kuśnierskie, wyroby ze złota i srebra, a także drogie zioła i przyprawy, w tym szafran, cukier, gałkę muszkatołową, pieprz czarny, a nawet gwinejski, imbir, goździki, migdały, rodzynki. Takie oto cuda można było dostać w Krakowie w wiekach średnich.

Jako, że cały Rynek był pozastawiany różnego typu kramami, postanowiono chaos uporządkować: u wylotu ulicy Wiślnej powstał tzw. rynek węglowy, przy wjeździe na Bracką (tam gdzie pada deszcz ;-) ) – rynek ołowiowy, u wylotu ulic Sławkowskiej i Szczepańskiej – targ solny, a w okolicach ulicy św. Jana – kurzy targ. Oprócz tego starano się sensownie rozmieścić liczne kramy piernikarskie, chlebowe, krupnicze, rybne, mydlarskie, sadelnicze, czy np. powroźnicze, a także te z tandetą dla najuboższej ludności. Na niedalekim zaś Małym Rynku (za kościołami NMP i św. Barbary) umiejscowiono głównie jatki mięsne.

Aby przypodobać się krakowskim rajcom, kolejni władcy nadawali (a czasem odbierali) liczne przywileje handlowe. Duże ułatwienia w interesach mieszczanom Grodu Kraka nadał np. Władysław Łokietek w 1306 roku zakazując obcym kupcom omijania Krakowa, nakazywał także sprzedaż części wiezionych towarów kupcom krakowskim w hurtowych ilościach i po hurtowych cenach. Nie muszę dodawać, że ceny dyktowane przez lokalnych handlowców niekoniecznie zadowalały przybyszów. W 1342 roku z kolei Kazimierz Wielki ogłosił przywilej, w którym czytamy: „Ktokolwiek z gości przywiezie sukno, ten nie może pierwej sprzedawać go innym gościom jak w czasie jarmarku i nie mniej jak sześć postawów flandryjskich. Nie sprzedawać gdzie indziej tylko w kramach sukiennych i tylko jedynie może go sprzedać kupcom sukiennym w kramach siedzącym. Od tego wolną jest szlachta. Obecnemu gościowi nie wolno sprzedawać cudzego towaru tylko własny, który przywiózł do Sukiennic”. Pamiętacie moją opowieść o podkrakowskiej Florencji, czyli Kleparzu? Nic dziwnego, że pokątny handel kwitł w okolicach dzisiejszego placu Jana Matejki. Do tego trzeba było zapłacić najróżniejsze opłaty za wjazd do miasta, za „parking”, za wagę lub przystrzyżenie tkaniny.

Aż do połowy XVI wieku, gdy nastąpiły ogromne zmiany w wyglądzie Krakowa, w tym Rynku Głównego, stały sobie gotyckie Sukiennice służąc bogatszym krakowianom. Wokół nich stało około 130 kramów, w których można było zaopatrzyć się niemal we wszystko co było potrzebne w średniowiecznym, czy później w nowożytnym już domu. Nie ustawały krzyki sprzedawców zachwalających swój towar, a mieszające się zapachy wielu mogłyby przyprawić o mdłości. Mikołaj Rej w „Żywocie człowieka poczciwego” opisywał to tak: „Ale kto się chce tym dziwom przypatrzyć, jako się chudzina żywi, idź na krakowski rynek, tam się nadziwujesz: ano jedna kiełbaski smaży, druga gzelce przedaje, druga wątrobę pieczoną z octem a z cebulą; druga też zwodzi, druga z opłatki po rynku i po ulicach biega, druga z wieńcy, druga z ziołki i z czyrwoną maścią siedzi. Więc i u krup, u śledzi, u masła, u świec, u śklenic, u jabłek, u żemeł, u botów, u ryb, u żuru, u barszczu, u ogórków, u rozmaitych ogrodnych rzeczy siedzi, a kto by się ich naliczył?

Rynek Główny i Sukiennice były wielkim, tętniącym życiem „supermarketem”. W 1555 roku od ognia, który wybuchł w jednym z kramów garbarskich zajęły się Sukiennice. Spalone i częściowo zawalone trzeba było odbudować, ale o tym, kto i jak je odbudował dowiecie się już niedługo w kolejnej części. Zapraszam ;)

__________________________________

Foto: Sukiennice Licencja: CC BY 2.5 na podstawie Wikimedia Commons

Rys.: http://mapa.targeo.pl/gotyckie-sukiennice-rynek-glowny-3-krakow~5877361/zdjecia/adres