O mnie i mojej stronie

Witajcie, mam na imię Krzysiek i zapraszam Was do wspólnego zwiedzania Krakowa – miasta fascynującego, o wyjątkowej historii, wspaniałej architekturze, przebogatych zbiorach muzealnych i setkach innych atrakcji, a jednocześnie tonącego w smogu i, jak każde polskie miasto, nurzającym się w oparach absurdu. W przeciwieństwie do większości ludzi o nim piszących nie urodziłem się w Krakowie, a nawet w nim nie mieszkam, chociaż w swoim życiorysie mam krakowski etap. Obecnie mieszkam po przeciwnej stronie mapy, na „dalekiej Północy”.
Gdy kilka lat temu zamieszkałem w Grodzie Kraka, większość wolnego czasu niemal w każdy weekend spędzałem z planem miasta i przewodnikiem w plecaku. Często także wędrowałem z gośćmi, bo jak rozeszła się wieść, że jest w Krakowie i to na Kazimierzu darmowa miejscówka, to okazało się, że mam np. w Warszawie niezliczone grono przyjaciół ;-) . Samodzielnie, czy nie, chciałem moje nowe miejsce zamieszkania poznać, zobaczyć nie tylko Wawel i Kopiec Kościuszki, ale też bloki Krowodrzy, Bieżanowa, zaniedbane kamienice Podgórza, socrealizm Nowej Huty, czy szlaki Lasu Wolskiego. Chodziłem, jeździłem, robiłem zdjęcia i czytałem, a wieczorem… znikałem w niezmierzonej liczbie krakowskich lokali, wchłaniając hektolitry piwa poprawianych „banią” „Wiśniówki”. Lubię Kraków, tak jak lubię inne „moje” miasta. Im także być może poświęcę trochę czasu i zaproszę Was do wspólnego zwiedzania, ale zacznę od „Grodu Wandy co Niemca nie chciała”. Dlaczego? Oto wyjaśnienie:

W 2010 roku na Facebooku pojawiła się bardzo popularna i świetna gra „FotoKraków. Odkryj ciekawe miejsca!” Była to mutacja gry „FotoWarszawa. Odkryj ciekawe miejsca!” Obie aplikacje szybko zdobyły wierne grono fanów. Polegały na tym, że każdy gracz codziennie losował jedno zdjęcie jakiegoś budynku lub jego fragmentu, a także np. placu, parku, mostu i innego charakterystycznego miejsca. Fotografie były oczywiście robione tak, aby nie ułatwiać zbytnio zadania. Na dołączonym „googlowskim” planie miasta należało zaznaczyć, z którego dokładnie miejsca dane zdjęcie zostało zrobione. Wtedy aplikacja przeliczała dokładność naszego „strzału” i podawała wynik. Automatycznie też uczestnicy trafiali do rankingu, który wskazywał najlepszych oraz wyniki znajomych każdego gracza. Rywalizacja trwała w najlepsze. Każde wylosowane zdjęcie można było umieszczać na swojej tablicy wraz z wynikiem. Tak też robiłem i ja, z tym, że z powodu braku czasu skupiłem się tylko na FotoKraków.
Po pierwszych opublikowanych przeze mnie zdjęciach, znajomi dopytywali się co jest na fotografii. I tak zacząłem je opisywać, a że lubię popuścić wodze fantazji i mam lekkie pióro, więc pod każdym zdjęciem, niemal codziennie zaczęła pojawiać się historia zatrzymanego w kadrze obiektu. Okraszone specyficznym poczuciem humoru opowieści miały swoich czytelników, a mi pisanie sprawiało wielką przyjemność. Oczywiście zanim powstał wpis, trzeba było znaleźć odpowiednie informacje i je przetworzyć, opisać tak, by były zrozumiane także przez osoby nieinteresujące się na co dzień architekturą oraz historią, nieznające Krakowa w ogóle lub znające go tylko pobieżnie. W domu posiadam trochę książek o historii Krakowa, niedaleko mojego domu jest też duża biblioteka, a że jestem z wykształcenia historykiem, to łatwiej mi było pewne zawiłości dziejów wytłumaczyć.
FotoKraków dał mi dużo radości, zmusił mnie też do pogłębiania wiedzy z zakresu historii, architektury, czy urbanistyki byłej stolicy. Niestety po jakimś czasie aplikacja z niewyjaśnionych przyczyn zniknęła, a wraz z nią wiele moich wpisów. Na szczęście część z nich zachowała się na dysku, więc pozostałem z opisami kilkudziesięciu budynków i miejsc porozrzucanych po całym Krakowie. Teksty te chętnie udostępniałem przyjaciołom, którzy wybierali się do stolicy Małopolski. Trudno jednak było z takiego „przewodnika” korzystać gdy na jednej stronie była opisana znajdująca się na Zwierzyńcu Willa Decjusza, na drugiej „Okrąglak” na Kazimierzu, a na następnej nowohucka Aleja Róż. Tak były losowane zdjęcia i w takiej kolejności je opisywałem, a poprawiać tego nie miałem chęci ani czasu. Teraz dopiero nadszedł czas to zmienić. Poza tym, skoro już jest tyle materiałów, to czemu nie miałbym się podzielić?
Zapraszam na wycieczkę po Grodzie Kraka, na podróż po Krakowie takim jakim ja go widzę, jaki znam i jaki mi się podoba lub nie podoba. Nie jestem licencjonowanym przewodnikiem, ale robiłem wiele by poznać miasto i swoją, wciąż poszerzaną, wiedzę postaram się Wam przekazać.
Strona zwiedzajkrakow.pl nie zastąpi profesjonalnie przygotowanych na kursach przewodników turystycznych, którzy w fascynujący sposób codziennie opowiadają jego historię tysiącom osób zwiedzającym miasto. Będę się cieszył jeśli opisywane przeze mnie budowle, place, czy wydarzenia skłonią Was do odwiedzenia Krakowa, kupna, bądź też wypożyczenia książek o tym mieście, czy wreszcie do skorzystania z usług krakowskich przewodników, których z całego serca polecam.

Przy pomocy mojej strony nie poznacie tego miasta w całości, nie poznacie go także dzięki pojedynczym wizytom, czytając przewodniki, blogi, portale internetowe o historii Krakowa, bo jak pisał Tadeusz Boy-Żelenski:
O, bo Kraków, to nie płoche
Dziewczę, skore do swawoli.
Kraków by go poznać trochę
Trzeba z nim zjeść beczkę soli.

Z Krakowem nie zjadłem beczki soli i trudno stwierdzić, że go doskonale znam. Starałem się go poznać i wraz z Wami będę go wciąż poznawał.

Używam zanikającej formy pluralis maiestatis, bo jest ładna, bo zanika, bo jeśli czytasz mój „przewodnik” z inną osobą to także ta forma pasuje, bo… bo tak i już.

Za pomoc w powstaniu tej strony, za wielogodzinne rozmowy, za wsparcie psychiczne i merytoryczne chciałbym podziękować Edycie Jurkowskiej i Tomkowi Witkowskiemu (genialnej parze genialnych artystów – ogólnie za wsparcie, za cudowne rozmowy o wszystkim), Kubie Rudnickiemu (za rozmowy, uwagi i przy tym wspólne piwka), Tomkowi Papużyńskiemu (za zdjęcia, pomoc tam na miejscu, za przyjaźń i dobre słowo), Paulinie i Marcelowi (za lata przyjaźni i wino jabłkowe, które powinno się znaleźć w Sèvres jako wzorzec wina jabłkowego) oraz Karolowi Przyborowskiemu (za pomoc techniczną, za dzielenie się ogromną wiedzą i poświęcony czas). Bez Was strona by nie powstała. Dzięki!

© Wszelkie treści zawarte na portalu zwiedzajkrakow.pl chronione są prawem autorskim, publikowanie ich w całości oraz fragmentach wyłącznie za zgodą autora. Za to do własnego niekomercyjnego użytku: Bierzcie i czytajcie z niego wszyscy!

Jedna myśl nt. „O mnie i mojej stronie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>