Odc. 3. Dworzec, placyk, pałacyk i latarenka

Po rozważaniach dotyczących płynów spożywanych, a także używanych do ablucji zbliżyliście się do XIX-wiecznego budynku Dworca Głównego.

Pierwsze pociągi dotarły do Grodu Kraka 13 października 1847 roku. Kolej Krakowsko-Górnośląska połączyła galicyjski Kraków z górnośląskimi Mysłowicami i dalej z Wrocławiem oraz Berlinem. Można było tędy dojechać też do Wiednia, bo Kolej Krakowsko-Górnośląska (początkowo na terenie Prus, a później w małopolskiej Trzebini, gdzie doprowadzono linię od strony Chrzanowa, Oświęcimia i Bielska-Białej) łączyła się z Cesarsko-Królewską Uprzywilejowaną Koleją Północną Cesarza Ferdynanda. Jeśli przyjechaliście do Krakowa pociągiem od strony Śląska (czyli właśnie tą linią), to pewnie myślicie, że jechaliście dokładnie po tych samych, nigdy nieremontowanych, ponad 160-letnich torach, które są ułożone na XIX-wiecznych drewnianych podkładach. Jeżdżąc kilkukrotnie tą trasą też miałem takie wrażenie, ale uwierzcie mi, to nieprawda, to nie jest linia muzealna, a podróż z Katowic do Krakowa nie jest specjalnie przygotowaną atrakcją dla turystów. Jak najbardziej prawdziwy, dziewiętnastowieczny jest czas przejazdu. W 2015 roku, w XXI wieku, pociąg łączący dwie wielkie i nowoczesne aglomeracje, odległość 77 kilometrów pokonuje w ponad 2 godziny!!! „Sorry, taki mamy klimat”. Nie możecie jednak narzekać (i tu podpowiedź dla marketingowców z PKP) przecież Ibrahim Ibn Jakub w 965/966 roku jechał do Krakowa z czeskiej Pragi 3 tygodnie! Widzicie? Teraz jest zdecydowanie lepiej!

Do budynków dworcowych nie wejdziecie, bo po ponad 160 latach dworzec przestał być dworcem. Może tam będzie wielosalowe kino, a może… Nikt nie wie co tam będzie, bo nie wie tego nawet właściciel, czyli PKP. Chcą go przebudować na „przybytek X Muzy”, ale na burzenie ścian i całkowitą przebudowę nie chce się zgodzić konserwator zabytków. Do środka więc nie wejdziecie, a szkoda. Pozostaje podziwianie go z zewnątrz.

Aby w całej okazałości obejrzeć budynek musicie wejść na plac Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Plac ma 145 x 115 metrów, więc jest spory. Nie będę tu wyliczał ile na zajmowanej powierzchni mogłoby zmieścić się skrzynek piwa, ale żeby nie było… bez problemu by się na nim zmieściły dwa pełnowymiarowe boiska do piłki nożnej. Po jednym dla dwóch największych klubów piłkarskich Krakowa (Cracovii i Wisły). Musiałaby być jednak tylko jedna, wspólna dla kibiców obu klubów trybuna (dwie już się nie zmieszczą), a to ociera się o masochizm i nawoływanie do wojny. Boiska i trybuna zmieściłyby się na placu gdyby pośrodku nie stał pewien budynek. To pałacyk Wołodkowiczów, ale o nim za chwilę.

Teraz skupmy się na dworcu. Ten, na który patrzycie, to efekt kilku przebudów i wielu zmian.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszy dworzec wybudowano w latach 1844-1847, a więc oddano go do użytku wraz z nową linią kolejową. Teren pod jego budowę (razem z pałacykiem, do którego wprowadziło się biuro towarzystwa kolejowego) kupiono za 200 tys. złotych polskich. Wtedy to było naprawdę dużo, a teraz? Teraz w Krakowie to cena trzydziestometrowej kawalerki do remontu, a w tej okolicy to nawet na klitkę w dobrym stanie by nie starczyło. Taką kasę to pewnie chętnie by „przytulili” właściciele jednej z sieci klubów go-go, o której było głośno w mediach w 2013 i 2014 gdy okazywało się, że jej klienci zbiorowo zostawiali tam całą zawartość swoich kont i limity kredytowe z kart płatniczych. Czy się aż tak dobrze tam bawili? Wątpię, bo niemal wszyscy twierdzili, że z pobytu w klubie nic nie pamiętają, ale to ich sprawa i niech się sami martwią. Dobrze, że w XIX wieku ten klub nie działał w Krakowie, bo może całe dwieście „tysi” poszłoby na panienki oraz szampany za 16 000 zł sztuka i wtedy nie byłoby w latach 1847-1869 dworca w stylu neorenesansowym autorstwa nadinżyniera i radcy budowlanego króla pruskiego Petera Rosenbauma z Wrocławia. Skąd tam data 1869? Wtedy właśnie zaczęto pierwszą przebudowę dworcowych budynków. Pierwszy, neorenesansowy, otoczony ogrodami okazał się za mały. Poza tym, był dworcem czołowym, bo pociągi przyjeżdżały tylko od strony Śląska, a jak wybudowano linię w kierunku Tarnowa, Rzeszowa i Lwowa, trzeba było poświęcić ogrody i przebudować budynki. Przebudowa z lat 1869-1871 nie była jedyna, a obecny kształt budynku w stylu eklektyzmu nadały jeszcze te z lat 1892-1894 i w mniejszym stopniu w 1920 roku. Eklektyzm to, w największym skrócie, łączenie stylów architektonicznych, szczególnie popularne w XIX wieku. Oczywiście wszystkie elementy ze sobą współgrały, tworzyły pewną całość. W obecnych czasach też wielu stara się łączyć różne style, ale delikatnie rzecz ujmując, im to „trochę” nie wychodzi. Coś takiego, z niepasującymi do niczego łukami, finezyjnymi balustradkami i wieżyczkami zobaczymy np. w budownictwie romskim (nazwijmy ten „styl” barokiem mławskim) i budownictwie „dorobkiewiczowskim” (tutaj będzie pasowała nazwa grójeckie rokoko, lub nawet rokokoko :-)). Oczywiście nie muszę dodawać, że oba nowoczesne „style” są wynikiem braku jakiegokolwiek gustu i niestety są spotykane w całym naszym umęczonym kraju. Oba też były najpopularniejsze w latach dziewięćdziesiątych XX w., chociaż zdarza się wielu i teraz czerpać pełnymi garściami z tego „architektonicznego trendu (trądu)”. Dobra, koniec, zagalopowałem się, więc wróćmy na plac przy dworcu.

Tam na środku stoi wspomniany już pałacyk Wołodkowiczów, a jak pałacyk to i latarenka ;-). Obecnie znajduje się w nim poczta, a stoi na miejscu wcześniejszego, kupionego wraz z ziemią pod budowę dworca i linii kolejowej, w którym mieściły się pierwsze biura kolejowe. Wybudowany dla Bolesława Wołodkowicza i jego żony Zofii w roku 1884 r. pałac w stylu eklektycznym został zaprojektowany przez znanych architektów Tadeusza Stryjewskiego i Władysława Ekielskiego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oprócz pałacyku i budynku dworca, w 1870 roku wybudowano jeszcze halę peronową, którą przebudowano w 1895 roku. Została jednak zlikwidowana w latach trzydziestych XX wieku wraz z rozbudową torowiska i zwiększeniem liczby peronów. Poza tym w latach 1892-1893 powstał żelbetowy tunel prowadzący do peronów, a także Przekop Talowskiego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Co to ten Przekop? To nic innego jak tunel pod torami w ciągu ulicy Lubicz, ale tunel niezwykły, zaprojektowany przez niezwykłego krakowskiego architekta Teodora Talowskiego, o którym jeszcze będę wspominał, tunel, który jest częścią Krakowskiego Szlaku Techniki. Obiekt ten wybudowano w latach 1896-1898, dlatego że na jednopoziomowym przejeździe zamykanym szlabanami tworzyły się korki. Jak widzicie, już wtedy były one krakowską specjalnością. Specyfikację techniczną przygotowali inżynierowie Cesarsko-Królewskich Kolei Państwowych (kaiserlich-königliche Staatsbahnen), które całość sfinansowały. Projekt architektoniczny wykonał zaś wspomniany wyżej T. Talowski. Jak czytamy w wydanym przez Urząd Miasta Krakowa przewodniku po Krakowskim Szlaku Techniki: „przęsło wiaduktu ma konstrukcję metalową wspartą na 16 kamiennych kolumnach ustawionych w obniżeniu ulicy Lubicz w dwóch równoległych rzędach. Mur oporowy, boniowany, rozczłonkowany ryzalitami zwieńczonymi filarkami, zbudowany został z piaskowca ciężkowickiego”.  Jeśli nie macie chęci oglądać boniowanego muru oporowego i innych ryzalitów, to skierujcie się w kierunku ulicy Basztowej i dalej placu Matejki, bo tam zaczniemy drugą część naszej wycieczki po Królewskim Stołecznym Mieście Krakowie.

Fot. Tomek „Papug”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>