Odc. 12. …a w kościele cuda, wianki.

Wejdźmy do środka Bazyliki. Gdy miniecie kruchtę i przekroczycie kościelne progi, po lewej stronie, w nawie północnej zobaczycie kaplicę św. Antoniego z późnobarokowym ołtarzem z I połowy XVIII wieku. W średniowieczu w tym miejscu była kaplica pod wezwaniem św. Stanisława i Sądu Bożego zwana też kaplicą Złoczyńców. Tutaj ostatnią noc spędzali skazańcy, których spotkanie z katem następnego dnia było głównym wydarzeniem w mieście ogłaszanym, o czym wspominałem, przez czterotonowy dzwon Tenebrat. O złoczyńcach i tej kaplicy jeszcze będę wspominał, więc ją zapamiętajcie. W kościele Mariackim znajdziecie także inne kaplice, mauzolea, rzeźby, zobaczycie piękne witraże i inne rzeczy, które są w stanie nazwać i opisać tylko przewodnicy oraz historycy sztuki (i to też nie wszyscy). Nie będę Was zanudzał opisami polichromii, stalli, czy cyborium, bo trzeba by było w tej Bazylice spędzić pół dnia, a czekają jeszcze inne atrakcje. Skupmy się tylko na najważniejszym elemencie wyposażenia, czyli głównym ołtarzu.

Gothic_altar_veit_stoss_bordercropped

Jak zapewne wiecie, jego autorem jest Wit Stwosz, a właściwie Veit Stoß. Skąd on się wziął w Grodzie Kraka? Nie da się ukryć, że rajcy miejscy w dużej części mieli pochodzenie niemieckie, a w bazylice mariackiej kazania aż do I połowy XVI wieku były głoszone tylko po niemiecku! Co? – zakrzyknie pewnie wielu z Was, – jak to? Ano tak! Trudno, musicie się z tym pogodzić. W średniowiecznym Krakowie rządzili Niemcy, a przynajmniej mieli ogromny wpływ na jego funkcjonowanie. Przez to niestety nie w Polsce Jagiellonów, a w Norymberdze na terenie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego postanowili poszukać odpowiedniego kandydata do tego zadania. W tamtym czasie oba miasta łączyły bliskie stosunki osobiste i gospodarcze, więc wybór był oczywisty.

Veit_Stoß
Gdy w 1477 roku Wit Stwosz rozpoczynał pracę nad krakowskim ołtarzem miał zaledwie 29 lat. Co prawda wcześniej bywał tu i tam, więc znał nowe trendy w zachodnioeuropejskiej sztuce, ale to nadal nie oznacza, że był bardzo doświadczonym rzeźbiarzem. Wysłannicy Krakowa mimo wszystko trochę zaryzykowali zatrudniając Veita.

Po przybyciu, założeniu i zorganizowaniu pracowni, zatrudnił pomocników oraz uczniów i zabrał się do roboty. Jeśli nie możecie sobie wyobrazić jak mogły wyglądać prace nad tak wielkim dziełem, a jednocześnie chcecie zobaczyć jedenastoletniego Marka Kondrata, to polecam film „Historia żółtej ciżemki” z nim w roli głównej. Fabuła w skrócie: główny bohater Wawrzek po ucieczce ze wsi, chcąc uniknąć kary za nieprzypilnowanie krów po wielu perypetiach trafia do Krakowa. Tam za wstawiennictwem Jana Długosza, który odkrywa rzeźbiarski talent chłopca zostaje uczniem Wita Stwosza i pomaga mu podczas prac nad ołtarzem. Nie ma lekko, bo na życie Wawrzusia dybie, rozpoznany przez niego łotr i złodziej, Czarny Rafał. Czy Czarny Rafał dopadł biednego chłopca, skąd w tym wszystkim żółta ciżemka oraz czy Wawrzuś uszedł z życiem i zobaczył odsłonięcie ołtarza w lipcu 1489 roku? Tego nie będę Wam zdradzał, musicie sami obejrzeć.

Kondrat ciżemka

A sam ołtarz składa się z siedmiu elementów: podstawy (predella), szafy środkowej, dwóch skrzydeł nieruchomych i dwóch zamykanych oraz zwieńczenia. Scena główna przedstawia Zaśnięcie Marii Panny, otoczonej przez Apostołów, a na otwartych, ruchomych skrzydłach przedstawionych jest sześć radości Maryi: Zwiastowanie, Narodzenie Chrystusa, Hołd Trzech Króli, Zmartwychwstanie, Wniebowstąpienie i Zesłanie Ducha Świętego. Po zamknięciu skrzydeł zobaczycie z kolei dwanaście płaskorzeźb ilustrujących życie Marii i Chrystusa: Spotkanie Joachima z Anną w Złotej Bramie, Narodziny Marii, Ofiarowanie Matki w świątyni, Ofiarowanie Jezusa w świątyni, Dwunastoletni Jezus w świątyni, Pojmanie w Ogrojcu, Ukrzyżowanie, Zdjęcie z krzyża, Złożenie do grobu, Chrystus w otchłani, Trzy Marie u grobu, Jezus ogrodnik ukazujący się Marii Magdalenie. Nad wszystkim, na zwieńczeniu górują figury św. św. Stanisława i Wojciecha oraz scena koronacji Matki Boskiej. Konstrukcja ołtarza jest dębowa, figury wykonane są z drewna lipowego, a tło to modrzew.

Jak mniemam, chcielibyście się dowiedzieć ile Wit Stwosz vel Veit Stoß dostał za swoją pracę. Gdyby dzisiaj były takie stawki, to każdy chciałby być rzeźbiarzem. Teraz szczegóły kontraktu: za 12 lat pracy (z przerwami) nasz bohater otrzymał 2808 florenów, a to była równowartość ówczesnego rocznego budżetu Krakowa. W 2014 budżet miasta wynosił trzy miliardy dziewięćset milionów złotych, więc możecie sobie przeliczyć, że gdyby to przełożyć w stosunku 1:1, to miesięczna wypłata oscylowałaby w okolicach… 27 milionów złotych! Oczywiście takie wyliczenie to wielkie uproszczenie, ale fakt jest taki, że rada miasta oraz prywatni sponsorzy nie skrzywdzili artysty. Za kwotę prawie 3 tysięcy florenów, na pewno mógł kupić przynajmniej kilka kamienic.

Ponad 450 lat później Polskę i Kraków większą grupą postanowili odwiedzić rodacy Wita. Przeczuwając, że nie będzie to wizyta kurtuazyjna, a Niemcy nie przyjadą zwiedzać, już w sierpniu 1939 roku zdemontowano ołtarz ukrywając go w Sandomierzu. Niestety germańscy najeźdźcy szybko to dzieło odnaleźli i wywieźli do Reichu. Stwierdzili, że skoro autor był Niemcem, to jego dzieło jest niemieckie i należy do Państwa Niemieckiego. Wyobraźcie sobie jak by to wyglądało np. w przypadku Chińczyków. Przyjeżdżają i zabierają Polakom trampki, koszulki i sprzęt elektroniczny bo… skoro wyprodukowali je swoimi małymi żółtymi rączkami, to wszystko należy do nich. Niewiele by nam zostało. Tak to sobie Niemcy wymyślili i tak też zrobili. W 1940 roku wywieźli ołtarz w głąb Rzeszy. Tuż po wojnie poszukiwaniami polskich dzieł sztuki na terenie byłego okupanta zajął się prof. Karol Estreicher (zapamiętajcie to nazwisko!). Ołtarz Wita Stwosza odnalazł w Bawarii, skąd w 1946 roku przetransportowano go do Krakowa. Po konserwacji przez wiele lat znajdował się na Wawelu, aż w 1957 roku „władza ludowa” zezwoliła na ponowne odsłonięcie dzieła autorstwa Veita Stoßa w Bazylice Mariackiej. Od tej pory, nieprzerwanie cieszy oczy turystów zwiedzających tę świątynię…

fot.1: „Gothic altar veit stoss bordercropped” autorstwa User:Henryart (who is owner of the original painting/object/photo) – Image:Gothic_altar_veit_stoss.jpg. Licencja CC BY-SA 2.0 na podstawie Wikimedia Commons

fot.2: „Veit Stoß” autorstwa Oryginał przesłał Hoss z niemiecki Wikipedia – Na Commons przeniesiono z de.wikipedia.. Licencja Domena publiczna na podstawie Wikimedia Commons

fot. 3: Marek Kondrat w filmie z 1961 roku „Historia żółtej ciżemki” w reż. Sylwestra Chęcińskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>